"Architektura uczuć" Meg Adams
Wydawnictwo Niezwykłe
Premiera: 25 maja 2019r.
Stron: 365
"Miłość bywa skomplikowana.
Bez solidnych fundamentów nie przetrwa żadnej burzy."
Bardzo chętnie sięgam po debiuty. Nie znając pióra autorki, zawsze do każdego mam ogromny dystans, gdyż nigdy nie wiem, czego mogę się spodziewać.
Kiedy w moje ręce trafiła "Architektura uczuć", podeszłam do niej z ciekawością. Już sama okładka przyciąga wzrok. Prosta a zarazem tajemnicza i te Krakowskie Sukiennice, które dodają jej uroku. Już po opisie dowiadujemy się, że akcja toczyć się będzie w Polsce. I jak dla mnie, jest to ogromny plus tej powieści. Lubię czytać o miejscach, w których byłam, jednak przedstawionych oczami innych osób. Dodatkowo, kiedy tam powracam, często mam przed oczami przeczytane wcześniej historie.
"W miłości i na wojnie wszystkie chwyty dozwolone..."
Główni bohaterowie to David i Oliwia. Tych dwoje architektów pracujących nad wspólnym projektem, nawet nie zdaje sobie sprawy, że więcej ich łączy, niż dzieli. Autorka wykreowała ich w idealny sposób. Bowiem są to ludzie pełni pasji i własnych przekonań. Walczą o siebie i swoje pomysły. Jednak każde z nich zmaga się również ze swoimi demonami przeszłości, o których nie tak łatwo im zapomnieć.
Czy będą w stanie pokonać swoje lęki i zaufać?
Jakie niebezpieczeństwo ściągnął na nich, przyjaciel Davida?
Kto jest wrogiem, a kto chce im pomóc?
"Moja przeszłość miała wiele punktów zapalnych i tylko cud sprawił,
że byłem w tej chwili tu, gdzie byłem"
Kiedy Meg Adams wkroczyła na scenę, inne debiuty w moich oczach zbladły!
Autorka zaserwowała czytelnikom prawdziwą mieszankę wybuchową. Od zagadek kryminalnych, po thriller i gorący romans. Nie dajcie się zwieźć pozorom, bo to nie jest zwykła powieść. Tu uczucia widać na każdej czytanej stronie, a historia pochlania do tego stopnia, że ciężko odłożyć ją na bok. Powiem szczerze, że Meg Adams dołączyła do wąskiego grona autorek, których książki biorę w ciemno.
"Architektura uczuć" to jedna z tych powieści, które zliczę na palcach, dla której zarwałam nockę. I wiecie co... było warto :) Bowiem dostałam historię, która pozostaje w głowie jeszcze na długo, po przerzuceniu ostatniej strony.
Mogę doczepić się tylko do jednej rzeczy, a mianowicie do tego, że ta książka skończyła się za szybko! I bardzo chętnie przeczytałabym jakiś dalszy tom :)
Polecam!

Nie sięgam zbyt często po takiej książki, ale może kiedyś to się zmieni. Najważniejsze, że Tobie się podobało. 😊
OdpowiedzUsuń