"Zakonnice odchodzą po cichu" Marta Abramowicz
Wydawnictwo Krytyka Polityczna
Stron 226
Sięgając po tę książkę sama do końca nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. Porusza ona bowiem pewien temat tabu na temat polskiego zakonu. Jednak pewne przeczucie mnie nie myliło, jest to książka budząca pełno kontrowersji i sprzecznych uczuć. Mamy tu doskonale widoczny zarys pomiędzy wiarą a kościołem jako instytucją.
"-Miałam obiecać, że nie będę o tym z nikim rozmawiać.
-O czym?
-O tym, o czym pani właśnie mówię"
Już od pierwszych stron autorka pokazuje jak cieżko o jakiekolwiek informacje o byłych siostrach zakonnych. Pisze, że podobno co piąta osoba zna byłą zakonnicę. Jednak odnaleźć je, lub też zasięgnąć jakiekolwiek informacje o zakonie graniczy z cudem. Tylko dlaczego? Dlaczego w dobie XXI wieku temat tego co dzieje się w zakonie budzi tak skrajne kontrowersje?
"Kobiety, zakonnice, mają zwykle poczucie winy większe niż mężczyźni,
obarczają się odpowiedzialnością za wszystkie grzechy świata
i chcą cierpieć w ukryciu."
Autorce pół roku zajęło, żeby dotrzeć do 20 byłych sióstr zakonnych. Wydaje się to krótki okres czasu, ale czy rzeczywiście? Co takiego ukrywają, że aż tak ciężko do nich dotrzeć?
"Niestety, dla mojej koleżanki to trudny temat.
Spowiednik polecił jej,żeby już nigdy z nikim do tego nie wracała."
Czym kierowały się kobiety, które zdecydowały się opuścić zakon?
Jak się okazuje życie w zakonie ma wiele cieni. Całkowite posłuszeństwo i rezygnacja ze wszystkiego, nie zawsze idzie w parze z wiarą. Manipulacja ludźmi, ludzkimi umysłami prowadzi na skraj załamania. Rygorystyczne zasady tam panujące nasuwa nam pytanie: czy to zakon czy to więzienie?
Po lekturze opowieści tych "byłych", zauważamy, że kobiety uciekające z tamtąd są zamknięte w sobie, bojące się życia i tego co może nadejść. Nie tracą swojej wiary, którą chciały pogłębić wstępując do zakonu i nieść dobro, jednak są tak zastraszone, że nie chcą mówić o tym co dzieje się za murami żeńskiego klasztoru. Pojawiają się depresje i myśli samobójcze. Zakony rozliczały ich z emocjonalności, wszystko było złe, wszystko było grzechem. Czy całkowite oddanie Bogu oznacza, że trzeba wyrzec się człowieczeństwa?
" Każda, idąc do klasztoru, chciała czynić dobro.
Każda próbowała, ale zakon jej to uniemożliwił."
Każda z kobiet wstępujących do zakonu chciała czynić dobro, jednak zakon im to całkowicie uniemożliwiał. Tylko czy u księży, życie w klasztorach jest takie samo?
Autorka odpowiada na te pytania, rozmawiając z kilkoma braćmi.
"Niektórzy wśród nas , księży, mówią wprost, że zakonnice to współczesne niewolnice."
Marta Abramowicz zabrała się za trudny i bardzo kontrowersyjny temat. Należy jej się wielki szacunek za to, że udało jej się dotrzeć chociaż do kilku byłych sióstr. Jej książka wzbudza skrajne kontrowersje, i na pewno nie każdemu jej lektura przypadnie do gustu.
Ja powiem tylko, że warto się zagłębić w tę lekturę. Burzy ona stereotyp ludzkości, że skoro jakaś kobieta odeszła z zakonu to pewnie jest z jakimś księdzem w ciąży. Bo tak nie jest.
Polecam!
Komentarze
Prześlij komentarz